-->

cover

czwartek, 6 lutego 2014

Zapach Indii i biryani z Kerali

Do tej pory kiedy myślałam o Indiach, przewijało mi się przed oczami mnóstwo kolorowych obrazów. Taj Mahal, pałace Rajastanu, bajecznie wystrojone panny młode, sari we wszystkich kolorach tęczy i naturalnie bollywoodzkie filmy. Wszystko to w sumie niezwykle kuszące, ale muszę przyznać, że Indie nie były na liście moich wymarzonych podróży.




Później... przeczytałam Tygrysie Wzgórza i  Sto odcieni bieli. Indie mnie ogromnie zaciekawiły. Kupiłam jeszcze Lalki w ogniu i ... przepadłam. Po pierwsze dlatego, że dla mnie Paulina Wilk pisze jak Kapuściński i Marquez. Poza tym to po prostu wspaniała opowieść o codziennym życiu w Indiach, które wydają się magiczne i przerażające jednocześnie. Lalki w ogniu to barwna indyjska mozaika, przeczytamy m.in. o religii, o kinie, o seksie po indyjsku i naturalnie o hinduskich kulinariach. To jedna z moich ulubionych książek, kilka razy przeczytałam całą, a teraz, od czasu do czasu dla przyjemności wracam do poszczególnych rozdziałów. W święta znalazłam pod choinką Podróż na sto stóp, a nieco wcześniej moja koleżanka Marta przywiozła mi z Indii kardamon i paczuszkę garam masali. Wszystko zaczęło się tak jakoś smacznie składać... 
Jakiś czas potem ugotowałam moje pierwsze curry, a dziś wrzuciłam na rozgrzany olej kawałek cynamonowej kory, kilka goździków i ziarna kardamonu. I ... jeśli tak pachną Indie, to chcę tam kiedyś pojechać !!!
Poniższy przepis na biryani, czyli indyjskie danie z ryżem znalazłam na tej stronie. Spodobał mi się, bo po pierwsze uwielbiam połączenie ryżu i warzyw, a poza tym w przepisach, które do tej pory przeglądałam, biryani było przygotowywane na gazie, w dużym garnku pod przykryciem i dolna warstwa dania była niemal zawsze skazana na spalenie ;) ... W przepisie, który wybrałam nic się nie ma prawa spalić, a całość jest naprawdę pyszna i muszę przyznać, że choć uwielbiam mięso, to po spróbowaniu marokańskich i indyjskich warzywnych potraw, przyszło mi do głowy, że mogłabym zostać wegetarianką.
Pamiętam, że kiedy pierwszy raz czytałam przepisy na indyjskie dania, przeraziła mnie wręcz ilość przypraw niezbędna do ich przygotowania. Z czasem odkryłam, że przyprawy łatwo kupić, a potem są tysiące możliwości, żeby je pysznie wykorzystać. Zaprzyjaźniłam się również z mlekiem kokosowym, które niemal zawsze jest w mojej kuchni i obiecuję jeszcze kiedyś przepis, tym razem już nie wegetariański, na bardzo smaczne curry z kurczakiem.




Biryani z Kerali

Ryż:
2 szklanki ryżu (najlepszy będzie basmati, ale użyłam zwykłego)
1/4 szklanki posiekanych nerkowców (pominęłam)
2 gałązki curry (nie miałam, pominęłam)
1/4 szklanki rodzynek
1/2 szklanki cebuli pokrojonej w cieniutkie półplasterki
4-5 łyżek oleju
szczypta szafranu lub kurkumy rozmieszana w 1 i 1/2 łyżki wody
sól do smaku

Warzywne curry:
2 szklanki warzyw pokrojonych na kawałki (w przepisie bakłażan, ziemniaki, marchewka, groszek,
ale można wybrać inne, ja zastąpiłam ziemniaki cukinią, a marchewkę starłam)
1 i 1/2 szklanki cebuli pokrojonej w cieniutkie półplasterki
kawałek kory cynamonowej (ok. 5 cm)
8 goździków
4 ziarna kardamonu
2 szklanki mleka kokosowego (użyłam 400 ml, jednej puszki)
1 łyżka pasty imbirowo-czosnkowej (starłam kawałek imbiru (ok. 2 cm) i roztarłam go z jednym zmiażdżonym ząbkiem czosnku)
2 zielone papryki chilli drobno posiekane (użyłam tylko jednej i oczyściłam ją z pestek)
1/2 szklanki wody
1 łyżeczka suszonej kolendry
1 łyżeczka kopru (nie miałam, dodałam 1/2 łyżeczki kuminu)
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu (pominęłam)
1/4 łyżeczki chilli
1/4 łyżeczki kurkumy
1 łyżka soku z cytryny lub 1/4 szklanki jogurtu naturalnego (wybrałam cytrynę)
1/2 szklanki posiekanej mięty i kolendry

Zaczynamy od przygotowania ryżu. Przepis zaleca, żeby najpierw zalać go czterema szklankami wody, a po 30 minutach ugotować, odrobinę al dente. Ja chciałam oszczędzić czas i ugotowałam ryż od razu, bez moczenia w wodzie. Kiedy ryż się gotuje, rozgrzewamy na patelni 5 łyżek oleju, dorzucamy 1/2 szklanki cebuli i smażymy na złoto. Kolejno dodajemy nerkowce, rodzynki i listki curry. Smażymy na małym ogniu, aż wszystko będzie złotobrązowe. Następnie całą mieszankę wyjmujemy z patelni, starając się, aby zostało na niej jak najwięcej oleju, i dodajemy ją do ugotowanego ryżu. Mieszamy.




Kolejny krok to przygotowanie warzyw. Dodajemy odrobinę oleju do tego, w którym smażyła się mieszanka do ryżu. Rozgrzewamy i wkładamy na patelnię cynamon, goździki i ziarna kardamonu. Smażymy chwilę, żeby olej się zaromatyzował (po kilku minutach wyłowiłam z patelni wszystkie przyprawy), po czym dodajemy cebulę. Kiedy cebula będzie już szklista, dodajemy pastę imbirowo-czosnkową i posiekane papryki chilli. Smażymy przez około minutę i dodajemy resztę przypraw i smażymy kilka chwil. Następnie dodajemy na patelnię warzywa, wszystko dokładnie mieszamy, wlewamy mleko kokosowe, wodę i sok z cytryny (ewentualnie jogurt). Solimy do smaku. Przykrywamy patelnię i gotujemy warzywa na niewielkim ogniu, aż zmiękną, a mleko kokosowe trochę się zredukuje i całość będzie przypominała gulasz.
Kiedy sos warzywny jest gotowy, przygotowujemy żaroodporne naczynie i natłuszczamy je masłem lub olejem. Na dno naczynia wlewamy część sosu, na warzywach rozkładamy warstwę ryżu, posypujemy go miętą i kolendrą, kropimy wodą z szafranem lub kurkumą, a potem odrobiną oleju. I powtarzamy tę czynność, na ryżu układamy kolejno warzywne curry, ryż, zioła, kropimy wodą i odrobiną oleju. Ilość warstw będzie naturalnie zależała od wymiarów naczynia, ja użyłam okrągłej formy do ciasta o średnicy 27 cm i wyszły mi po dwie warstwy warzyw i ryżu. 
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni, nasze naczynie przykrywamy folią aluminiową i wkładamy do rozgrzanego piekarnika na 25-30 minut. Biryani podajemy gorące lub ciepłe. Można się pokusić o prostą sałatkę, np. z jogurtowym sosem. Myślę, że dobrze by smakowało z mizerią. Taka porcja wystarcza na posiłek dla 4-5 osób.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz