-->

cover

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Witaj, gwiazdko złota...

Planowałam sobie kilka świątecznych postów, ale wyglądało, jakby wszystko się sprzysięgło przeciwko mnie. Parszywa pogoda, nadgodziny w biurze i właściwie zero wolnego czasu. Na koniec jeszcze przyplątało mi się przeziębienie. A kiedy wreszcie przyszło do pieczenia, jedne ciastka prawie się spaliły, jedne dosłownie rozpłynęły w piekarniku, a trzecie... Mniejsza z tym. Odpuściłam. Kupiłam pudełko mince pies i bilety na świąteczną komedię romantyczną.
Sympatyczne migawki z zimowego Gdańska i chwila wytchnienia bardzo się przydały. Po powrocie do domu upiekłam chleb i sporządziłam dwa rodzaje śledzi (na podstawie przepisów z książki Aurell Bronte "Scandi Kitchen Christmas: Recipes and Traditions from Scandinavia").  Chleb pięknie wyrósł, śledzie bardzo smakowite, więc na drugi dzień zdjęcia... Najpierw sporządzony pracowicie przez Nicka świąteczny wieniec zlądował (wcale nie zgrabnie) ze ściany... Potem, kiedy zapaliłam świecie, w mieszkaniu uruchomił się alarm przeciwpożarowy, więc sąsiedzi zerwali się na równe nogi. Chyba naprawdę pora było odpocząć...




Edynburg pięknie wygląda przed świętami, przystrojone miasto mieni się kolorowo, jak bombonierka. W bonusie zakupowe szaleństwo i wszędzie tłumy. Wzruszyła mnie spotkana w autobusie starsza pani, która przemierzała miasto wzdłuż i wszerz, aby kupić synowej lakier do paznokci, markę, której jak na złość nigdzie nie było. Wszechpotężna wyszukiwarka internetowa  w moim telefonie zlokalizowała wymarzony lakier i poszukiwania szczęśliwie dobiegły końca.




A teraz już święta, najpiękniejsze, bo w Polsce.  Cudowna choinka, makowiec się studzi, piernik Mamy już pięknie udekorowany. Nick posiekał warzywa na sałatkę, mnie przypadło panierowanie dzwonek. Pachną pomarańcze i goździki. Wigilia zaraz... A za oknem... Pada śnieg. Wszystko, jak być powinno.




Śledzie curry z orzechami

400 g marynowanych śledzi, pokrojonych w paseczki
3 łyżki kwaśnej śmietany
1/2 łyżeczki musztardy Dijon
1/2 jabłka, obranego i posiekanego drobno
1 średni ogórek korniszon, pokrojony drobno
1/2 czerwonej cebuli, drobno pokrojonej
1 łyżeczka kaparów, drobno posiekanych
1 łyżeczka łagodnej przyprawy curry
1/2 łyżeczki kurkumy
garść orzechów włoskich, grubo posiekanych
duża garść posiekanego szczypiorku.

Pokrojone śledzie mieszamy z resztą składników i doprawiamy do smaku.






Śledzie musztardowe

300 g marynowanych śledzi, pokrojonych w paseczki
1 łyżka octu z białego wina
2 łyżki oleju słonecznikowego
3 łyżki kwaśnej śmietany
2 łyżki ziarnistej musztardy
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżka majonezu
1/2 niedużej czerwonej cebuli, drobno posiekanej
duża garść posiekanego koperku
duża garść posiekanego szczypiorku

Śledzie mieszamy z pozostałymi składnikami, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.




Życzę wszystkim serdecznie spokojnych Świąt,
dobrego czasu z bliskimi, wielu pyszności dla ciała,
ale również dla duszy.
Życzę Wam radości i chwili zatrzymania w biegu.
Niech światło gwiazdy, tej najważniejszej, oświetla nasze drogi
i pomaga wędrować przez codzienność.





piątek, 30 listopada 2018

Czym się dzisiaj cieszysz...?

Doświadczam ostatnio szalonego ciągu szarych, ekspresowych poranków... Takich, kiedy zamyślona ludzka istota, która wciąż w biegu, wsypuje do kawowego zaparzacza trzy kopiaste łyżeczki ciemnobrązowego cukru, a potem dziwuje się niezmiernie, że kawa ma taki niespotykany kolor ;) Wybiegam z domu, żeby zachłysnąć się powietrzem, w którym wieść o nadchodzącej zimie miesza się z zapachem dzikiej róży. Dzień zaczyna się i kończy pod ciemnogranatowym niebem, taka pora roku. Patrzę na gwiazdy z nieodmiennym zachwytem, to chwila małej medytacji, chwila na zebranie myśli, zanim dzień się rozkręci i zaczną się biurowe wyzwania. Wszystko dzieje się tak szybko. W tym roku zdecydowanie zabrakło mi czasu na rozkoszowanie się jesienią, a w tle już świąteczne dzwonki i ludzkość, która rozpoczęła zakupowe szaleństwa...




Na szczęście jednak można się w tym biegu zatrzymać. Można się cieszyć małymi rzeczami, bo tak naprawdę te najmniejsze są najważniejsze, z tych właśnie okruchów składa się nasze życie. Cieszę się zatem spacerami, szczególnie, kiedy pojawia się słońce, choć nasze ostatnie wędrówki w deszczu też miały swój urok. Cieszy mnie zapach książek, które listonosz przyniósł kilka dni temu i nie mogę się doczekać, kiedy się do nich dobiorę. Cieszę się szklaneczką cydru pod koniec zapracowanego tygodnia i tym, że moje kaktusowate rośliny rosną jak szalone. Cieszę się bardzo na niedzielne śniadania, kiedy jest czas na zaparzenie kawy, nakrycie stołu i rozmowy z Nim. Taki mój mały świat w skrócie. 




Indyjski aromatyczny bakłażan z koprem i czarnuszką  (na podstawie przepisu z książki "World Kitchen. India."

1 kg bakłażanów, pokrojonych w sporą kostkę (4-5 cm)
1 puszka pomidorów
3 cm kawałek imbiru, starty
8 ząbków czosnku, zmiażdżonych
310 ml oleju
1 łyżeczka nasion kopru
3/4 łyżeczki czarnuszki
1 łyżka zmielonej kolendry
1/3 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (albo więcej, w zależności jak pikantne lubicie bakłażany)
sól do smaku

Czosnek i imbir miksujemy z pomidorami (to jest ten malutki niuansik, który bardzo przydaje smaku!). W dużym garnku rozgrzewamy 125 ml oleju i smażymy partiami bakłażany na złoto, odkładając je na papierowy ręcznik, żeby pozbyć się nadmiaru oleju. Jeśli trzeba, dolewamy oleju, aż bakłażany będą usmażone. Kiedy ostatnia partia wyląduje na papierowym ręczniku, wsypujemy do garnka koper i czarnuszkę i smażymy na małym ogniu kilka sekund, tak, żeby zaczęły ładnie pachnieć, ale się nie przypaliły. Później dokładamy pomidory i resztę przypraw i gotujemy, mieszając, około 6 minut, aż sos zgęstnieje. Dodajemy sól do smaku i ostrożnie dokładamy bakłażany, tak, aby nie zaczęły się rozpadać. Na małym ogniu gotujemy je pod przykryciem 10-15 minut, aż będą miękkie. Można te bakłażany zajadać na ciepło z ryżem, ale moja ulubiona wersja jest słoikowa. Kiedy ostygną, wkładam je do słoików, które trzymam w lodówce. Kanapka z kremowym serkiem i indyjskim bakłażanem jest na mojej liście absolutnie ulubionych! 




Papryki na blasze wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, najlepiej z opcją górnej grzałki. Pieczemy je, aż skórka zrobi się czarna (w trakcie trzeba je będzie obrócić). Potem wkładamy papryki do garnka i przykrywamy szczelnie, a kiedy ostygną, obieramy je ze skórek i kroimy w paski. Upieczone papryki są jedną z najprostszych smakowitych przekąsek w śródziemnomorskim stylu, nadają się do kanapek, sałatek, muffinów i tart. Śniadaniowa papryka była wymieszana z odrobiną oliwy, zmiażdżonym ząbkiem czosnku i szczyptą oregano. Dobrze by również smakowała z dodatkiem bazylii albo tymianku.