-->

cover

środa, 23 maja 2018

Gdybym była teraz w Maroku...

spędzałabym czas z moją serdeczną przyjaciółką Naimą. Ze względu na okres Ramadanu, pewnie nie byłoby dłuższych wypraw i przechadzek w palącym słońcu, ani niekończących się rozmów przy miętowej herbatce. Za to po zachodzie słońca byłaby z pewnością rodzinna kolacja (czyli iftar - ramadanowe śniadanie) i mnóstwo marokańskich pyszności, których mi zawsze bardzo brakuje. Między innymi wspaniała domowa zupa harira podana z daktylami i placuszki m'semen z mięsnym nadzieniem...




Gdybym teraz była w Maroku, na rodzinny iftar przygotowałabym sałatkę, w której bardzo się ostatnio rozsmakowałam. Siła prostoty, świeże, chrupiące warzywa, oliwa z oliwek... Plus nowość, czyli dodatek fasoli "zamarynowanej" w przyprawie za'atar (pomysł z książki Allison Day "Whole Bowls: Complete Gluten-Free and Vegetarian Meals to Power Your Day" . Polecam tę pozycję, nie tylko wegetarianom!).
Za'atar jest ciekawą mieszanką przypraw, z którą zetknęłam się pierwszy raz przeglądając przepisy kuchni libańskiej. Można go kupić w sklepach arabskich, tureckich i zamówić przez internet. Można też pokusić się o samodzielne sporządzenie mieszanki, którą nastroimy według własnych upodobań. Suszony tymianek, sumak, podprażone ziarna sezamu i kumin to baza dla za'ataru. Najprostszy przepis (jakkolwiek bez kuminu) wynalazłam kiedyś u Heidi. Bardzo lubię tę przyprawę i zachęcam Was do eksperymentów, zwłaszcza teraz, kiedy na horyzoncie sezon grillowanych warzyw.
Zanim znów wyruszę do Maroka, będę cieszyć oczy moją ukochaną ceramiką, której używam przy każdej okazji... Z takiej miseczki wszystko lepiej smakuje :)




Sałatka z fasolą marynowaną w przyprawie za'atar

400 g ugotowanej fasoli jaś (może być z puszki)
Marynata:
4 łyżki oliwy z oliwek
1 i 1/2 łyżki za'ataru
2 łyżki soku z cytryny
1-2 ząbki czosnku, zmiażdżone
odrobina soli, do smaku

dwie nieduże główki sałaty, porwane na kawałki
250 g pomidorków wiśniowych, przekrojonych na połówki
1 duży ogórek, przekrojony wzdłuż, pokrojony w półplasterki (miąższ wybrany łyżeczką)
1 duża czerwona papryka, pokrojona w cienkie paski
1 duża czerwona cebula, pokrojona w cienkie półplasterki
2 garści czarnych oliwek
1 puszka tuńczyka w wodzie
pęczek pietruszki, posiekanej
oliwa z oliwek
sok z cytryny
sól, pieprz

Fasolę mieszamy z marynatą i odstawiamy, żeby miała czas się przegryźć. Im dłużej tym lepiej, czyli najlepsza jest noc w lodówce ;) A potem w dużej misce mieszamy wszystkie składniki sałatki i dodajemy fasolę z marynatą. Doprawiamy hojnie oliwą, sokiem z cytryny, solą i pieprzem. I już :)





niedziela, 6 maja 2018

Dawno nie było tarty...

Ostatnio mniej czasu spędzam w kuchni, więcej za to wędruję, podziwiam krajobrazy i odkrywam bliższe i dalsze piękne miejsca. Cieszę się wiosną! Jednak przybytek kuchenny wciąż pozostaje moją ulubioną domową miejscówką i zawsze ładuję w nim baterie, jak w czasie długich spacerów. To zupełnie inny wysiłek, ale równie przyjemny (no, może poza finalną stertą garów do pozmywania!).
Wiosenna obfitość daje duży wybór, ale ja koniecznie chciałam szparagów :) Kocham je polane masłem i posypane parmezanem, uwielbiam z jajkiem w koszulce, ale tym razem chciałam wersję takeaway, żeby można było połasuchować w plenerze. I wymyśliłam! Tak dawno nie upiekłam żadnej tarty, że niemal zapomniałam, jak bardzo je lubię... A szparagi do tarty nadają się wyśmienicie. Plus garść pomidorków i rozkoszne kremowe nadzienie podkręcone musztardą diżońską. Pakujesz kilka kawałków do pudełka i ruszasz w słoneczny świat :)






Tarta wiosenna ze szparagami i cheddarem

Kruche ciasto:
250 g mąki
125 g masła
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
kilka łyżek zimnej wody

Nadzienie:
400 g szparagów
garść pomidorków wiśniowych, przekrojonych na pół
100 g dymki, białe i jasnozielone części pokrojone w cienki plasterki
5 jajek
150 ml kremówki
2 łyżeczki musztardy Dijon
1 łyżka musztardy ziarnistej
80 g sera cheddar, startego na drobnych oczkach
sól, pieprz

Zaczynamy od przygotowania kruchego ciasta. Z podanych składników zagniatamy kulę, rozwałkowujemy i wykładamy ciastem foremkę do tarty (26 cm). Dno nakłuwamy widelcem, w kilku miejscach, aby ciasto się nie wybrzuszało w czasie pieczenia. Tak przygotowaną foremkę wkładamy do lodówki albo zamrażalnika na godzinę lub dłużej. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni i podpiekamy ciasto, aż będzie jasnozłote, około 15 minut. Można wyłożyć foremkę papierem do pieczenia albo folią aluminiową i wsypać do niej fasolkę/ryż (żeby mieć pewność, że boki tarty nie opadną) i piec tak przez pierwsze 10 min, a potem, kiedy boki będą zarumienione, jeszcze jakieś 5 minut bez wypełnienia, żeby dno tarty było dobrze upieczone.
Szparagi przygotowujemy odcinając zdrewniałe końcówki i wkładamy je do lekko posolonego wrzątku. Gotujemy 2 minuty, a potem szybko wkładamy na chwilę do lodowatej wody, żeby pozostały chrupkie. Wykładamy szparagami dno tarty. Miedzy nimi układamy pomidorki. Śmietanę ubijamy widelcem z jajkami, dodajemy musztardę, dymkę i cheddar. Doprawiamy do smaku. Tak przygotowaną masą zalewamy tartę, która wraca potem do piekarnika na około pół godziny (jeśli boki tarty za bardzo się rumienią, a wypełnienie jeszcze nie jest upieczone, trzeba ją przykryć folią aluminiową).
Tarta szparagowa jest bardzo, bardzo smaczna. I na ciepło i na zimno. Nadaje się na posiadówkę przy kolacji i do zapakowania na piknik. Tyle w niej dobroci, że do podania wystarczy jedynie odrobina zieleniny.