-->

cover

poniedziałek, 6 marca 2017

A hummusik jest jeszcze?

Czasami muszę po prostu jeść nieustannie TĘ JEDNĄ RZECZ. Wie o tym jak nikt moja Mama, która za każdym razem, kiedy wracałam z Maroka czy Egiptu miała dla mnie stosik schaboszczaków. Tak to jest, kiedy ze wszystkich łakoci najbardziej lubisz boczek ;) I śledzie...! Moje ukochane śledzie musztardowe dzięki życzliwym duszom przyleciały kilka razy do Agadiru i do dziś wspominamy z koleżankami Rosjankami śledziowe wieczory z moskiewską wódeczką ;)
Po "fazie na schabowego" przez tydzień z kolei jadłam na śniadanie kanapki z majonezem kieleckim, szyneczką i kiszonymi ogórkami z maminej spiżarni. Potem był etap grzybków marynowanych, a potem już powrót do normalnego odżywiania...
W Szkocji schabu nie brakuje, a śledzie musztardowe i majonezik kielecki mogę kupić w sklepie za rogiem. Są nawet toruńskie pieniki i trufle Wawela :) Moje obecne kulinarne uzależnienie to hummus, przyrządzany na sto sposobów i marokańska harissa, którą najchętniej dodawałabym do wszystkiego. Ot, takie małe, okresowe wariactwo. 
Jedna z moich ostatnich hummusowych produkcji była naprawdę wyśmienita. A do tego, żeby się nią z Wami podzielić zmotywował mnie pewien kucharz, który został nią poczęstowany. Przydreptał na drugi dzień i pyta: "A hummusik jest jeszcze...?" :) 




Wyjadam hummus łyżeczką. Bardzo lubię go jeść z selerem naciowym, używam łodyżek zamiast łyżeczki. Cudownie smakuje na ciemnym pieczywie pełnoziarnistym, ale również na zwykłej kromce chleba podpieczonej w tosterze. Można też łasuchować z włoskimi paluszkami grissini :)
Bardzo łatwo jest hummus przygotować i dosmaczyć go sobie do nastroju po prostu. Prosta baza daje wiele możliwości. Jeśli mam czas, to jak Pan Bóg przykazał gotuję ciecierzycę. Jeśli z czasem krucho, rozgrzeszam się i pędzę nabyć kilka opakować hummusu w wersji klasycznej, albo z karmelizowaną cebulą. A potem, późnym wieczorem na kuchennym blacie rozpoczyna się szaleństwo...
Przepis na hummus paprykowy już się kiedyś u Hipopotama pojawił.  Dziś właściwie dokładnego przepisu nie ma. Podstawowy hummus przygotujemy tak:

2 i 1/2 szklanki ciecierzycy (ugotowanej wcześniej lub gotowej z puszki)
6 łyżek oliwy
1/4 szklanki wody
1 duża łyżka pasty sezamowej tahini
1/2 łyżeczki kuminu
2 ząbki czosnku
sok z cytryny
sól

Wszystkie składniki mieszamy w misce i blendujemy do uzyskania jak najgładszej pasty. Jeśli wydaje się sucha, dolewamy oliwy lub odrobinę wody. Trudno mi precyzyjnie podać ilość składników, bo każdy pewnie lubi co innego, ale w mojej ostatniej niebywale smakowitej hummusowej produkcji wyladowały:

1 i 1/2 posiekanej drobniutko papryczki chilli (wypestkowanej)
garść drobno pokrojonych suszonych pomidorów
garść pestek dyni
3 duże ząbki czosnku, zmiażdżone
2 garści posiekanej kolendry
oliwa i sok z cytryny
sól

Wszystkie te dobroci należy po prostu wymieszać z hummusową bazą i dostroić sobie wedle własnego uznania. Pycha i jeszcze raz pycha! Naprawdę warto sporządzić i mieć w lodówce na wypadek "ataku łasucha" :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz