-->

cover

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Jeśli nie chcesz mojej zguby...

... po prostu pozwól mi gotować. Wpuść mnie do kuchni i nastaw moją ulubioną muzykę. Będę sobie śpiewać, siekać, gotować, dusić, doprawiać i smakować. A potem razem zjemy kolację :)




Nowy Rok zaczął się o wiele szybciej i intensywniej niż przypuszczałam. Nie obyło sie bez rewolucji i niespodzianek... Było w planie znalezienie odpowiedzi na wiele pytań i podjęcie ważnych decyzji, ale że tak szybko...? Na dobrych kilkanaście dni bardzo się też oddaliłam od kuchennego przybytku i poczułam, że albo ZARAZ do niego wrócę, albo zwariuję ;) Kiedy potrzebuję kulinarnego ukojenia, myślę o czekoladzie , o Włoszech lub Maroku . Tym razem o wyborze miał zadecydować przypadek. Wyruszyłam na zakupy, a pierwsze produkty, które włożyłam do koszyka, ułożyły się po prostu we włoską flagę i wszystko było jasne...
Nieco później byłam już z powrotem w kuchni mieszając rukolę z pomidorkami śliwkowymi i rozkosznymi kuleczkami mozarelli, a całość skropiłam oliwą i octem balsamicznym oraz oprószyłam solą i świeżo zmielonym pieprzem. Chwilę potem kroiłam piękne bakłażany na spore kawałki i obsmażałam je na złoto. Potem dodałam do nich jeszcze odrobinę oliwy, cieniutkie plasterki czosnku i posiekany pęczek bazylii, śpiewając sobie całkiem głośno, że miłość to cygańskie dziecię... Zapach, który unosił się z nad patelni spowodował, że wszystko nagle znalazło się na swoim miejscu.


Pasta alla Norma  (na podstawie przepisu z  książki Jamiego Olivera "Jamie's Italy")

2 większe bakłażany, pokrojone w sporą kostkę
1 łyżka suszonego oregano
4 ząbki czosnku, pokrojone w cienkie plasterki
pęczek świeżej bazylii, kilka listków zostawiamy do dekoracji, a resztę (z łodyżkami) siekamy
1 łyżka czerwonego octu winnego
2 puszki pomidorów (po 400g) lub 550 ml pomidorowej passaty
500 g makaronu penne
150 g mozarelli, pokrojonej na małe kosteczki
oliwa z oliwek, sól, świeżo zmielony pieprz

Na dużej patelni rozgrzewamy trochę oliwy i wrzucamy kawałki bakłażana, posypujemy je oregano i podsmażamy, aż się zezłocą z każdej z strony. Bakłażana jest sporo, więc najlepiej robić to w dwóch - trzech partiach, odkładając na talerz podsmażone kawałki i dolewając na patelnię odrobinę oliwy. Kiedy ostatnia partia bakłażana jest gotowa, dorzucamy do niej pozostałe kawałki z talerza. Zmniejszamy płomień, dodajemy trochę oliwy i dorzucamy plasterki czosnku i posiekaną bazylię. Całość chwilę dusimy, mieszając (TEN ZAPACH!!!), a potem dodajemy ocet i pomidory z puszki (można je zblendować lub posiekać) wraz z sokiem albo passatę pomidorową. Na małym ogniu gotujemy sos przez 10-15 minut, a potem doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu, najlepiej al dente i zostawiamy trochę wody z gotowania. Potem wrzucamy makaron na patelnię i mieszamy z gorącym sosem, dodając odrobinę wody, jeśli całość wydaje się nam zbyt gęsta. Makaron na talerzach posypujemy bazylią i kosteczkami mozarelli, która rozkosznie się topi :) To porcja dla 4-6 osób.





Bo miłość to cygańskie dziecię...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz