-->

cover

czwartek, 1 października 2015

Urodzinowo :)

Czas biegnie bardzo szybko... Momentami czuję się przez to naprawdę nieswojo. Są takie chwile. kiedy najchętniej zatrzymałabym wskazówki zegara, zachowała na dłużej pojedynczą kartkę z kalendarza... Lubię zmiany i nowości, ale czasami, chyba jak każdy z nas, miałabym ochotę powiedzieć "stop! teraz jest tak dobrze, niech to jeszcze chwilę potrwa..." W gruncie rzeczy jednak wiem, że jak śpiewa mój ulubiony Grzegorz Turnau: "w przemijaniu drzemie cały życia smak..." .




Przemijanie... I już nutka melancholii ;) Tymczasem dziś, właśnie w związku z faktem, że czas płynie, jest okazja do świętowania! Moje hipopotamowe przedsięwzięcie kulinarne obchodzi bowiem drugie urodziny :) Nie jest to może jakaś wielka ani okrągła rocznica, ale dla mnie  istotna z dwóch powodów. Po pierwsze, Niebieski Hipopotam to takie moje wirtualne dziecko i praca nad nim sprawia mi wiele radości, a po wtóre - zwłaszcza moi bliscy wiedzą, że z reguły brakuje mi konsekwencji (może ktoś odstąpi jakieś 2 kg...?) i w pewnym sensie jestem dumna, że w tym przypadku jest zupełnie inaczej.
Drugie urodziny Hipopotama obchodzimy w ulubionych czekoladowych klimatach, choć w dzisiejszym brownie czekolady właściwie wcale nie ma ;) Kilka miesięcy temu wynalazłam przepis na brownie, które piecze się na bazie dobrego kakao. Byłam zachwycona efektem i ciemnym, głębokim smakiem uzyskanej pyszności i od tej pory wiele z tą recepturą eksperymentowałam. Ciemna czekolada i pomarańcze to doskonałe połączenie i zawsze kojarzy mi się ze świętami, więc to bardzo dobry pomysł na urodzinowy smakołyk :)




Urodzinowe brownie z nutką pomarańczy 

160 g masła
1 i 1/4 szklanki cukru
65 g dobrego gorzkiego kakao
4 łyżki mleka
2 duże jajka
1/4 łyżeczki soli
70 g mąki
2 łyżki skórki otartej z pomarańczy
1/2 szklanki soku pomarańczowego
80 g suszonych moreli, pokrojonych na malutkie kawałki (opcjonalnie)

Masło z cukrem i solą rozpuszczamy w kapieli wodnej, stopniowo dodajemy kakao i mieszamy, aby wszystko dobrze się połączyło. Dodajemy kilka łyżek mleka, żeby uzyskać płynną całość (masa jest bardzo gęsta). Zdejmujemy naczynie z czekoladową mieszanką z ognia i studzimy odrobinę, tak, aby można było do niej bezboleśnie włożyć palec ;) Kolejno dodajemy do masy po jednym jajku, mieszając energicznie po dodaniu każdego. Potem dosypujemy stopniowo mąkę, mieszając, aż nie będzie jej widać. Dodajemy sok pomarańczowy*, otartą skórkę i morele. Według autorki przepisu teraz powinniśmy jeszcze energicznie (około 40 razu) przemieszać mieszankę drewnianą łychą lub szpatułką. Czekoladową masę wlewamy potem do naczynia wyłożonego papierem do pieczenia (można też użyć folii aluminiowej, nasmarować delikatnie masłem i obsypać kakao). Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni i pieczemy około 40 minut. Wierzch brownie powinien być błyszczący, a środek lekko wilgotny. Moja foremka ma rozmiar 25 x 18 cm, jest w sam raz na takie proporcje. Brownie kroimy potem na 6-8 kawałków, dla tych, co lubią konkretną dawkę czekoladowych przyjemności, albo na kilkanaście, lub nawet dwadzieścia kilka kawałeczków typu "raz w mordeczkę".

* zwykle piekę to brownie z dodatkiem mieszanki orzechów, w dzisiejszym dodatek 1/2 szklanki soku powoduje, że masa jest bardzo płynna i brownie piecze się znacznie dłużej niż zwykle, a kawałeczki moreli opadają na dno. Możecie zredukować ilość soku do 1/4 szklanki, albo go pominąć, choć ja nie mogę się oprzeć tej pomarańczy :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz