-->

cover

niedziela, 11 maja 2014

Naleśniki dla Kuby. Z tuńczykiem i musztardowym beszamelem. I powodzenia !!!

Małgosia, Julia i Kuba - oto osoby zamieszane w powstanie dzisiejszego posta :) Jeszcze nie tak dawno nie byłam naleśnikowym championem. Zawsze coś było nie tak. Moja siostra Małgosia, specjalistka od naleśników, cierpliwie mnie próbowała nauczyć tych doskonałych, ale jakoś średnio mi szło. Może dlatego, że Gosia używa mojej ulubionej metody "na oko" ;) ... Na szczęście jednak, po zmarnowaniu sporej ilości składników naleśnikowego ciasta, spłynęło na mnie oświecenie. Albo raczej patelnia :) I książka. Małgosia sprezentowała mi specjalną ceramiczną patelnię, a w książce Julii Child Francuski szef kuchni znalazłam wreszcie przepis idealny :) I doskonale pamiętam ten dzień, kiedy ja, sierotka, zaczęłam smażyć naleśniki, podrzucając je efektownie, a na talerzu rósł stosik fantastycznych, nie za grubych, nie za cienkich naleśników. Wypróbowałam je już i na słono i na słodko (nutella z truskawkami...), są świetne! Tak więc, Małgosiu i Julio - bardzo Wam dziękuję :)
Dziś naleśnikowa edycja na słono, ze specjalną dedykacją dla Kuby, który w najbliższych dniach zmierzy się z egzaminami z biologii i chemii. Kuba przez ostatni rok naprawdę ciężko pracował, uczył się i rozwiązywał niezliczone ilości zadań, aby rozpocząć upragnione studia. Będziemy z Hipopotamem bardzo, bardzo mocno trzymać kciuki za Twoje powodzenie, Kubusiu. Po pierwsze dlatego, że marzenia są po to, by je realizować, a po drugie - kto by nie chciał mieć znajomego lekarza, który z pasją wykonuje swój zawód?




Dzisiejsze naleśniki to danie z gatunku comfort food, idealne na leniwy weekend. Łagodny tuńczyk i słodka kukurydza świetnie się komponują z kremowym beszamelem podkręconym musztardą. Naleśniki można sobie przygotować wcześniej, pamiętając, żeby je na talerzu przekładać papierem do pieczenia, w ten sposób się nie posklejają. Pałaszowanie tych pyszności na gorąco, z ciągnącym się rozkosznie szczypiorkowym cheddarem - omnomnomnom.... 




Naleśniki - przepis podstawowy (z książki Francuski szef kuchni)

1 szklanka zimnej wody
1 szklanka mleka
4 jajka
1/2 łyżeczki soli
2 szklanki mąki
4 łyżki oliwy (u Julii roztopionego i ostudzonego masła)

Wszystkie składniki miksujemy na najwyższych obrotach przez minutę, a potem wstawiamy do lodówki na przynajmniej dwie godziny (Julia zaleca jeszcze wcześniej przetrzeć całość przez sitko o drobnych oczkach, ale zwykle o tym zapominam...). Z takich proporcji wychodzi mi 10 naleśników smażonych na patelni o średnicy 24 cm.


Naleśniki z nadzieniem z tuńczyka i dymki
(przepis stąd)

1 pęczek dymki
50 g masła
50 g mąki
2-3 łyżki musztardy
425 ml mleka
mała puszka kukurydzy (ok. 150 g po odsączeniu)
2 puszki tuńczyka w oleju po 170-180 g (z zalewą)
125 g sera cheddar, drobno startego
8 naleśników

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Białe części dymki kroimy w cienkie plasterki, a zielony szczypiorek siekamy drobno. Potem przygotowujemy sos beszamelowy. Na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę, mleko i musztardę do smaku, mieszamy szybko, żeby nie powstały grudki. Doprawiamy solą i pieprzem i gotujemy mieszając, aż całość zacznie gęstnieć. Można dodać odrobinę mleka lub wody, jeśli sos będzie zbyt zwarty. Kolejno dodajemy białą część dymki i gotujemy do miękkości, często mieszamy. Dokładamy kukurydzę i odsączonego tuńczyka.
Przygotowanym sosem smarujemy naleśniki, zwijamy je w rulony i układamy w natłuszczonym naczyniu do zapiekania. Starty ser mieszamy ze szczypiorkiem i posypujemy nim naleśniki. Pieczemy około 25 minut, aż ser się roztopi i ładnie zapiecze.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz