-->

cover

poniedziałek, 22 września 2014

Czas powrotów, czas papryki i ... o Volvo słów kilka ;)

Na początku września przyleciałam do Polski i kto wie, może nawet osiedlę się tutaj już na dobre... Ten miesiąc nie był niestety zbyt "kulinarny" - podróż, pakowanie, sporo załatwień i zamieszania, ale mam dla Was jeszcze wrześniowe pyszności ;) Pakowanie naturalnie nie było łatwe - a swoją drogą, jak przeliczyć wagę trzech lat życia? Z pomocą pospieszyły mi naturalnie linie lotnicze ze swoimi (i tak hojnymi) limitami, ale wiadomo, nie sposób było wszystkiego zapakować... Trochę drobiazgów podarowałam przyjaciołom, trochę "posłałam w świat" i  jakoś się udało. Swoją drogą chyba nie ma co się za bardzo przywiązywać do rzeczy, choć pewnie łatwo mi mówić, a jestem niepocieszona, że TEN talerz czy TA miseczka musiały jednak zostać na półce. Najwyraźniej pora na nowe :) Zdecydowanie natomiast będzie mi brakowało mojego samochodu, starego poczciwego Volvo, któremu niestraszny był ani off-road ani autostrada... Chyba nie tylko ja tak się przywiązałam do tego właśnie modelu. Przeglądałam strony z ogłoszeniami motoryzacyjnymi i... uśmiałam się serdecznie. Osoby, które chcą sprzedać "mój" model, wydają się oryginalne. Jedna z nich zamieściła 90 (!) zdjęć swojego samochodu, sesja z prawdziwego zdarzenia, Jura Krakowsko - Częstochowska, Volvo wśród traw, konie w tle... ;) Ktoś inny napisał ogłoszenie w formie długiego listu do przyszłego właściciela, deklarując, że do auta dołączy zapewne... swoją dziewczynę, która absolutnie się nie zgadza na sprzedaż. Wymienia też niezliczone zalety swojego samochodu, pisząc m.in. że w bagażniku spokojnie zmieszczą się "trzy ciała, wiadro z wapnem, łopata i kije golfowe..." (!) ... Zastrzega również, że samochód powinien pozostać czarny... ;) Rozumiem, że Volvo to nie tylko mój mały bzik ;) Jakiś fanklub można by założyć!




A w ramach powrotu do kuchni, proponuję Wam dzisiaj faszerowaną paprykę. Papryka jest teraz niedroga i naprawdę pyszna, mnóstwo smakowitości można z niej przygotować (pamiętacie zacuskę ?). Chwila roboty i już możemy się rozkoszować małym conieco ;)




Papryki faszerowane kuskusem, fetą i rodzynkami

6 papryk
100 g kaszy kuskus
1 duża czerwona cebula
duża garść rodzynek
garść posiekanej natki pietruszki
150 g sera feta
oliwa
sól, pieprz

Papryki przekrawamy na pół, usuwamy gniazda nasienne, smarujemy delikatnie oliwą i układamy na blasze. Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni około 15 minut. Rodzynki zalewamy wrzątkiem, odcedzamy po 10 minutach. Kaszę kuskus wsypujemy do płaskiego naczynia, zalewamy wrzątkiem (140 ml) i dodajemy 2 łyżki oliwy, szybko mieszamy. Naczynie przykrywamy i odstawiamy na 15 minut, a potem mieszamy kuskus widelcem, ma być sypki, może się wydawać suchy, ale o to chodzi. Drobno pokrojoną cebulę szklimy na oliwie, potem dodajemy rodzynki i całość mieszamy z kuskusem. Dorzucamy do niego jeszcze pietruszkę i fetę pokrojoną na drobne kosteczki i doprawiamy solą i pieprzem, ewentualnie odrobiną oliwy. Tak przygotowanym kuskusem wypełniamy podpieczone papryki i wkładamy je z powrotem do piekarnika na 30 - 40 minut. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz