-->

cover

wtorek, 17 grudnia 2013

My Moroccan soul czyli kurczak z miodem i śliwkami

Niemal każdy ma w swojej pamięci miejsca, które od razu kojarzą się nam z konkretnymi smakami, zapachami czy wrażeniami. Są letnie romantyczne kolacje pachnące świeżymi ziołami na leniwym południu Europy, jest aromat grzanego wina po narciarskim szaleństwie, są gorące pączki z okienka na Chmielnej w Warszawie i wspomnienia zimowych spacerów z przyjaciółmi. Jest jedyny w swoim rodzaju zapach t e j szarlotki mojej Babci Haliny, który potrafi sprawić, że miejsce staje się domem, że przestrzeń pozwala się oswoić...
Niektórych smaków nie jesteśmy w stanie odtworzyć z daleka od takich miejsc. Choć wszystkie składniki są pod ręką, chociaż przepis krok po kroku tłumaczy, jak to wszystko przyrządzić, jakoś się nie udaje, czegoś wciąż brakuje. To samo danie pod innym niebem, w innym towarzystwie smakuje nam zupełnie inaczej. Maroko, z którym wiąże się fragment mojego życia, to kraj o imponującej tradycji kulinarnej. Bogactwo marokańskich przysmaków oparte jest na prostych, umiejętnie zestawionych składnikach odpowiedniej jakości, mnóstwie dobrze dobranych przypraw i inspiracji kulinariami innych narodów, które pojawiały się przez wieki na tle dziejów królestwa Maroka.
Kiedy tęsknię do kraju zachodzącego słońca, do moich przyjaciół, krajobrazów, śpiewu pustyni, tęsknię również za smakiem, jaki miało moje marokańskie życie. Zabrałam z Maroka mnóstwo przypraw, książek i przepisów, ale na początku moje próby kulinarne nie były zbyt udane. Dobrze dobrane przyprawy... No właśnie, "dobrze" w większości przepisów oznacza "na oko", a tego sformułowania bałam się kiedyś jak ognia. Upłynęło trochę czasu, czegoś się nauczyłam, po wielu próbach udało mi się przygotować zaalouk czyli pastę z bakłażana i pomidorów, która smakowała dokładnie jak TAM. Cóż to była za satysfakcja :) Potem przyszła pora na gulasz z soczewicy, a dziś chciałam się z Wami podzielić przepisem na kurczaka ze śliwkami i miodem. To proste danie, które zaskakuje bogactwem smaku i doskonale nadaje się na chłodne dni.




Usiadłam przy stole z moim przyjacielem,  z miseczką złocistego kurczaka posypanego sezamem, podanego (a jakże by inaczej) z kaszą kuskus. To był naprawdę dobry wieczór. Nie tylko ze względu na fakt, że udało mi się doścignąć jeden z moich ulubionych smaków. Przypomniało mi się też, jak słyszałam w Maroku, że do stołu powinno się siadać z ludźmi, którzy są nam życzliwi, bo dobre towarzystwo znaczy więcej niż najdroższe przyprawy...




Marokański kurczak z miodem i śliwkami

1 kg filetów z kurczaka
2 cebule
200 g suszonych śliwek
szczypta szafranu
1/2 łyżeczki cynamonu
szczypta gałki muszkatołowej
2 łyżki miodu
1 łyżka ziaren sezamu uprażonych na suchej patelni
olej, sól, pieprz

Śliwki zalewamy wodą na 20 minut. Cebulę kroimy w cienkie półplasterki, na głębokiej patelni rozgrzewamy olej, wkładamy cebulę, pokrojone w kostkę filety z kurczaka i dodajemy szczyptę szafranu. Kiedy cebula i mięso zmiękną, dolewamy 3/4 szklanki wody i gotujemy na średnim ogniu przez około 20 minut. Następnie dokładamy na patelnię odsączone śliwki, a po 15 minutach dodajemy cynamon, gałkę muszkatołową i miód. Gotujemy na małym ogniu pod przykryciem przez 20 minut, a na koniec doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Przed podaniem posypujemy kurczaka uprażonymi ziarnami sezamu, serwujemy z kaszą kuskus lub ryżem. 












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz