-->

cover

niedziela, 22 listopada 2015

Zabierz mnie na targ... :)

W listopadowej Polsce pogoda przestaje być łaskawa i dręczy nas co i rusz a to wichurą, to znów mżawką, dorzućmy jeszcze mgły i przymrozki... Uroczo ;) Tymczasem w Egipcie wciąż jest ciepło i miło, to doskonały czas na wakacje dla tych, którzy kochają słońce, ale niekoniecznie odpowiada im skwar pory wakacyjnej. Wymęczeni Egipcjanie również mogą teraz trochę odetchnąć, częściej wieje wiatr i zdarzają się nawet chłodniejsze wieczory.




Dla mnie ta pora ma jeszcze jeden ogromny plus - na souku, czyli tradycyjnym targu, pojawiają sie warzywa, o które trudno w środku lata. Jest wreszcie dorodna rzodkiewka, jest dymka, są okazałe brokuły i kalafiory i naturalnie jest dynia. Wyprawy na souk to jeden z punktów na mojej liście ulubionych i kiedy tylko jest okazja (nawet bez konkretnej potrzeby) zawsze się tam wybieram, a dziś zabiorę i Was, bo może przyda się Wam odrobina ciepła i kolorów z kraju faraonów, ot tak, dla odmiany ;)




"Zabierz mnie na bal...."... Znacie taką piosenkę Alicji Majewskiej? Bardzo ją lubię. Ja natomiast mogłabym śmiało śpiewać: zabierz mnie na targ... ;) Bo nad wszelkie imprezy przedkładam buszowanie w kolorowej obfitości. Zawsze coś z tego później wynika, najczęściej w ramach kulinarnych eksperymentów :)






Kocham te wszystkie warzywa i owoce poukładane z fantazją w stosiki i piramidki. Lubię uśmiechniętych sprzedawców królujących na straganach, zawsze gotowych, żeby wynaleźć dla mnie wszystko, co najpiękniejsze, najsmaczniejsze i najświeższe, ba, proponujących nawet herbatkę wśród targowego labiryntu.




I choć ceny żywności w Egipcie wyraźnie podskoczyły, wciąż udaje mi się wychodzić z targu ze sporą torbą pełną różnorodnych warzyw za równowartość... 10 złotych? To też bardzo lubię :)




Uśmiech w stylu chilli... :)




... i bakłażanowy raj :)




Nie udało mi się niestety uwiecznić mojego ulubionego sprzedawcy zieleniny wszelakiej, siwiuteńkiego pana Ramadana, który akurat wybrał się do rodziny, ale jego młody pomocnik też jest sympatyczny :) Peta schował, pozuje z herbatką :)






Pamiętam moją pierwszą wizytę na souku, nie w Egipcie co prawda, ale w Maroku. Wszystkie te owocowo-warzywne wspaniałości po prostu mnie urzekły... Żadna z galerii handlowych w wielkich miastach nigdy mi tak nie przypadła do gustu. 




A co dziś tu kupiłam...?




Wracam do domu z kolejną dynią i kilkoma dojrzałymi granatami. Zapraszam Was na sałatkę, która nie tylko świetnie smakuje, ale również potwierdza teorię, że jedzenie może być naprawdę piękne. Dyniowe półksiężyce poozdabiane klejnocikami ziarenek granatu, jednym słowem - opowieść z tysiąca i jednej nocy!




Sałatka z pieczonej dyni z fetą i granatem  (inspirowana przepisem z książki Billa Grangera "Feed me")

800 g dyni, pokrojonej w plastry, bez pestek i włókien
3 łyżki ziarenek granatu
140 g fety
miks sałat (w ilości mniej więcej dwóch garści na każdą porcję)
3 łyżki oliwy
1 łyżeczka kuminu
1 łyżeczka zmielonych ziaren kolendry
3 łyżki octu balsamicznego
2 łyżeczki cukru
sól, pieprz

Piekarnik nagrzewamy do 220 stopni. Dużą blachę wykładamy folią aluminiową. W miseczce mieszamy oliwę z kuminem i kolendrą (to jedna z opcji, możecie je zastąpić ulubionymi przyprawami, ale warto tej kombinacji spróbować!), dodajemy trochę soli i pieprzu. W większym naczyniu plastry dyni mieszamy z przyprawioną oliwą i układamy je na blasze. Pieczemy 25-30 minut, aż będą miękkie i złotobrązowe (w połowie pieczenia trzeba je przewrócić na drugą stronę). Pod koniec pieczenia dyni robimy sos: ocet balsamiczny podgrzewamy na małym ogniu z cukrem, tak, aby cukier sie rozpuścił, a płyn lekko zredukował. Trzeba potem szybko użyć sosu, bo po chwili bardzo gęstnieje. Kiedy dynia jest gotowa, układamy na talerzach sałatę, a na niej ciepłe plastry dyni. Skrapiamy je sosem, a potem posypujemy pokruszona fetą i ziarenkami granatu. To przepis na cztery porcje. Niektórzy stwierdzili, że dynia w takiej wersji, jedzona solo, jest o niebo lepsza od frytek ;) Komplement najwyższej wagi! Obiecuję, że całość również przypadnie Wam do gustu.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz