-->

cover

czwartek, 13 marca 2014

Kiedy życie przynosi cytryny

... a nie macie pod ręką tequili, upieczcie tartę cytrynową :)




Pogoda w Hurghadzie dziwna. Była burza z piorunami, jakiej dawno nikt tu nie widział. Strumienie wody z nieba nieco oczyściły przykurzone miasto, obnażyły też bylejakość egipskiego budownictwa. W niektórych hotelach, ba, nawet na lotnisku, sufity nie wytrzymały naporu wody. Droga z Hurghady do Kairu jest w wielu miejscach zupełnie zrujnowana. Kiedy oglądałam zdjęcia z internetowych newsów, przychodziły mi na myśl filmy zwiastujące zagładę cywilizacji. Pogodowe anomalia nie biorą się niestety z niczego, działalność tzw. istot rozumnych ma z tym wiele wspólnego... Brak możliwości przejścia przez ulicę suchą stopą nie był może do końca komfortowy, że nie wspomnę już o podtopionych sklepach i mieszkaniach, ale można też było zaobserwować obrazki komiczne, jak na przykład dzieciaki przemierzające zalane ulice na deskach surfingowych :)
Pogoda jeszcze nie wróciła do normy. Miasto trochę już podeschło, ale zrobiło się nieco chłodniej, a silny wiatr unosi żółty kurz i śmieci, których mnóstwo na tutejszych ulicach. Na moim targu warzywnym nie ma prądu ;) Nie przewidziałam tego, wybierając się na łowy i sporządzając jak zwykle dłuuugą listę. Ponieważ niewiele dało się w egipskich ciemnościach dostrzec, kupiłam trochę limonek i postanowiłam upiec tartę cytrynową, bo od dawna miałam ochotę jej spróbować, a poza tym umówiłyśmy się z dziewczynami na ploty i coś słodkiego było wysoce wskazane :) 




Nadzienie tarty cytrynowej to amerykański przepis z tej strony. Przepis amerykański, a tarta wyszła po egipsku ;) Jednym słowem obłędnie słodka. Następnym razem dodam zdecydowanie mniej cukru. A kruche ciasto na tartę, pyszne, słodkie i maślane znalazłam kiedyś na jednej z francuskich stron kulinarnych i jest to zdecydowanie moje ulubione ciasto do tart deserowych. Z podanej proporcji piekę jedną tartę (26 cm średnicy) i przygotowuje sobie jeszcze sześć tarteletek (średnica 8 cm), które zamrażam na kilka dni, a potem są jak znalazł w przypływie nowego natchnienia ;)




Tarta cytrynowa

Kruche ciasto:
250 g mąki
125 g masła
80 g cukru
2 jajka
szczypta soli

Na blacie mąkę i cukier łączymy z kawałkami masła najlepiej przy pomocy noża z szerokim ostrzem. Dodajemy jajka, sól i staramy się jak najszybciej uformować z ciasta kulę, którą owijamy folią i wkładamy do lodówki przynajmniej na godzinę. Potem smarujemy masłem blaszkę do tarty, wykładamy ją rozwałkowanym ciastem, nakłuwamy spód widelcem, w wielu miejscach, aby ciasto się nie wybrzuszało i pieczemy około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni, tak, aby ciasto nam się ładnie zezłociło. Kolejno wyjmujemy je z piekarnika, studzimy przez chwilę i wypełniamy nadzieniem.

Nadzienie cytrynowe:
6 jajek
2 szklanki cukru
1/2 szklanki soku z cytryny
60 g roztopionego masła, ostudzonego
1/4 łyżeczki mąki /skrobii kukurydzianej (dodałam 1 łyżkę mąki)
1/4 łyżeczki soli

W misce mieszamy jajka z cukrem, do połączenia składników, a potem dodajemy sok z cytryny, masło, mąkę i sól i znowu mieszamy do połączenia składników (zmiksowałam całość delikatnie). Podpieczony spód tarty wypełniamy nadzieniem i pieczemy w 180 stopniach około 30-40 minut, aż nadzienie się zetnie, a wierzch tarty zezłoci.  Moja tarta piekła się w sumie około godziny, jak zwykle zależy to od piekarnika. 



Alicja & Aya - dobra była cytrynowa...? ;)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz