-->

cover

sobota, 10 maja 2014

Idealna sałatka dla Hipopotama i mistrzowskie (uhuuuhuuu) filetowanie pomarańczy

Zachciało się Hipopotamowi sałatki. Nowej, ciekawej. I treściwej, żeby się na obiad nadała, bez żadnych dodatków. Naturalnie jest sto tysięcy przepisów na sałatki i testowanie tych receptur to duża hipopotamowa przyjemność, ale założyłam, że na blogu przeczytacie tylko o tym, co naprawdę nam smakowało, żadnej ściemki i fałszywych zachwytów ;) I oto mamy sałatkę - faworytkę ;) Pora roku sprzyja sałatkowym eksperymentom, więc na pewno będzie ich więcej, tymczasem na pierwszy ogień poszły buraczki, bo się za nimi stęskniliśmy i pomarańcze, jako że sezon pomarańczowy w Egipcie w pełni... To się może wydawać zabawne, bo oczywiście pomarańcze sprzedają tutaj przez okrągły rok, ale jesienią i zimą (co gorsza w okresie świątecznym, kiedy MUSZĄ być pomarańcze) nie są już niestety takie smaczne i soczyste jak teraz. Korzystam skwapliwie z okazji i niemal co drugi dzień przywożę do domu pomarańcze w hurtowej ilości, żeby się potem rozkoszować świeżo wyciśniętym sokiem... To nie tylko cudowny smak i porcja witamin, ale również wspomnienia z Marakeszu, gdzie na placu Jemaa el Fna urzędują sprzedawcy soku z pomarańczy, nieocenieni wręcz, kiedy żar się leje z nieba :)




Sałatka pojawiłaby się u Hipopotama dużo wcześniej, gdyby nie fakt, że przeznaczona do zdjęć partia upieczonych buraczków została pożarta, ot tak, trochę jak chipsy, kolejna zaś, posypana tymiankiem okazała się wymarzonym dodatkiem do kanapek z serem feta... W każdym razie do trzech razy sztuka ;) Et voila sałatka kolorowa, ciekawa i naprawdę pyszna. Przepis (nieco zmodyfikowany pod kątem zawartości lodówki) stąd.




Sałatka z pieczonych buraczków z pomarańczą


3 buraki, średniej wielkości lub duże
1 łyżka octu balsamicznego
1 łyżka oliwy
2-3 szklanki rukoli, miksu sałat lub baby szpinaku
2 pomarańcze (miejcie w zapasie 3, jeśli tak jak mnie, tylko się Wam wydawało, że jesteście mistrzami filetowania pomarańczy, hi hi hi... jedna będzie ćwiczebna ;) A jak się filetuje pomarańcze, zobaczcie tu)
pół czerwonej cebuli, pokrojonej w cieniutkie półplasterki
150 g sera feta, pokruszonego
2 łyżki płatków migdałowych, podprażonych na suchej patelni
sól i pieprz

Sos:
1 łyżka oliwy
2 łyżki octu balsamicznego
1 łyżka miodu
1 ząbek czosnku, drobniutko posiekany i roztarty
sól i pieprz

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Buraki obieramy ze skórki i kroimy w półplasterki (nie powinny być zbyt cienkie, żeby się nie przypaliły). Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy mieszanką octu i oliwy (silikonowy pędzel będzie jak znalazł) i oprószamy solą i pieprzem. Wkładamy do piekarnika, po 20 minutach trzeba je odwrócić na drugą stronę i znów można posmarować oliwą i octem balsamicznym. Kolejne 20 minut i buraki powinny być upieczone i miękkie.
Buraki muszą ostygnąć, a my zabieramy się za filetowanie pomarańczy i robimy sos - mieszamy wszystkie składniki i odstawiamy "do przegryzienia". Później układamy na półmisku sałatę, buraczki, kawałki pomarańczy i cebulę. Całość posypujemy pokruszoną fetą i płatkami migdałowymi, a na koniec skrapiamy sosem.







1 komentarz:

  1. Od samego patrzenia ślinka już leci - pyszności są na tym talerzu! Buraczki już piekłam, może nie dokładnie według Twoich wskazań ale i tak były pyszne. Ta sałatka może być też zabrana do pracy, a ja właśnie szukam jedzonka, które urozmaici nudne kanapki. Na pewno zrobię już wkrótce. E

    OdpowiedzUsuń