-->

cover

czwartek, 20 listopada 2014

Le Beaujolais Nouveau est arrivé !

Minutę po północy, w każdy trzeci czwartek listopada, ponad milion skrzynek z winem wyrusza z regionu Beaujolais, przez pogrążoną we śnie Francję, do Paryża, skąd wino będzie rozesłane do różnych krajów. Wkrótce, niemal na całym świecie, od Nowego Jorku po Pekin wielbiciele wina odkorkują swoje butelki, aby z ciekawością spróbować smaku młodziutkiego Beaujolais, stworzonego z tegorocznych zbiorów. Francuzi będą próbować tego wina w domach, barach, restauracjach, cieszyć się nim w gronie znajomych w ramach Festiwalu Beaujolais Nouveau. Niektórzy winiarze z Beaujolais będą kosztować młodego wina... połączeni z klientami z odległych krajów przez skypa ;)  Wyczytałam, że zaraz po mieszkańcach Francji, najwięcej entuzjastów Beaujolais pochodzi z ... Japonii :)
Co powoduje, że każdego roku ponad 70 milionów butelek przemierza świat, a ponieważ każdy chciałby je zaserwować jako pierwszy, wino podróżuje motocyklem, helikopterem, rikszą, balonem, a czasem nawet... na słoniu? Trudno uwierzyć, że kiść winogron sprzed zaledwie kilku tygodni, mieni się już w kieliszku radosną czerwoną barwą i uwodzi owocowym bukietem. Świętowanie zbiorów i picie młodego wina to stara burgundzka tradycja, o której świat usłyszał w latach osiemdziesiątych dzięki wydatnym staraniom winiarza z rejonu Beaujolais, George'a Duboeuf, nazywanego często królem czy nawet papieżem Beaujolais. Młode wino pochodzi wyłącznie ze szczepu Gamay, winogrona są zawsze zbierane ręcznie, a krótki proces fermentacji powoduje, że jest wino jest lekkie i ma owocowy posmak. Daleko mu do wielkich win, bywa nazywane płaskim i łatwym, ale w przypadku Beaujolais Nouveau esencjonalna jest raczej smakowa niespodzianka i cieszenie się winem w gronie przyjaciół.  Każdego roku Beaujolais smakuje inaczej, a pytanie typu "jak będzie smakowało tegoroczne?" podobno wśród koneserów nie uchodzi ;)






Schłodzone Beaujolais może towarzyszyć różnym potrawom i przekąskom, u mnie czeka na niego wytrawny keks.




Wytrawny keks z gruszkami, gorgonzolą i orzechami włoskimi  (upiekłam na podstawie pomysłu Rachel Khoo)

250 g mąki (użyłam po połowie pszennej i razowej)
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 jajka
150 ml oliwy
100 ml mleka
2 łyżki jogurtu naturalnego
150 g gorgonzoli (lub innego sera z niebieską/zieloną pleśnią), pokrojonej w kostkę
garść orzechów włoskich, grubo posiekanych
1 duża lub 2 mniejsze gruszki, obrane ze skórki i pokrojone w kostkę
sól, pieprz

Mąkę z proszkiem przesiewamy do miski, dokładamy gruszki, orzechy, gorgonzolę i mieszamy. W innym, większym naczyniu ubijamy jajka, aż masa będzie jasna i puszysta. Dolewamy oliwę, mleko, jogurt, delikatnie miksujemy, dodajemy sól i pieprz do smaku (pamiętamy, że ser jest słony). Do składników mokrych dodajemy suche, delikatnie, ale dokładnie mieszamy, aby wszystko się dobrze połączyło i wlewamy masę do keksówki (np. 25 cm) wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni 40-50 minut, do suchego patyczka. Zanim spróbujemy keksu, pozwólmy mu dobrze wystygnąć. Według mnie najlepiej smakuje następnego dnia.






Korzystałam ze stron:
http://www.intowine.com/beaujolaisnouveaufacts.html
http://winofil.blogspot.com/2012_11_01_archive.html
http://www.businessinsider.com/afp-world-braces-for-rude-spirited-beaujolais-nouveau-2014-11





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz